Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem

Algarve Open Camp 2018 - zapisy ruszyły, a ilość miejsc jest ograniczona!

Typ wytrzymałościowy kontra szybkościowy - Lopes vs Mamede

Jednym z ciekawszych przypadków rywalizujących ze sobą zawodników o zupełnie odmiennej charakterystyce są Carlos Lopes i Fernando Mamede. Obydwaj biegali w latach 80. pod okiem legendarnego portugalskiego trenera, profesora Moniza Pereiry.

Carlos Lopes to wielokrotny medalista Mistrzostw Świata i Europy. Do jego największych osiągnięć należą trzy tytuły Mistrza Świata w biegach przełajowych oraz olimpijskie złoto na dystansie maratonu podczas Igrzysk w Los Angeles w 1984 roku. W czasie naprawdę długiej kariery nabiegał rekordy życiowe na poziomie 3:44 na 1500m, 13:16 na 5000m, 27:17 na 10.000m oraz 2h07' w maratonie. Na potrzeby niniejszego tekstu zrobimy z Lopesa typowego wytrzymałościowca.

Fernando Mamede nie sprawdzał się na największych imprezach, choć wielokrotnie pokazywał że potrafi biegać zabójczo szybko. Na ówczesnym odpowiedniku Diamentowej Ligi – Golden Gala – triumfował w każdym biegu na 5000 metrów przez kilka sezonów. Mamede tym samym momencie był rekordzistą Portugalii na dystansach 500m, 600m, 800, 1500m, mili, 3000m, dwóch mil, 5000m i 10.000m. Został zapamiętany przede wszystkim jako rekordzista świata w biegu na 10.000m z czasem 27:13. Rekordy życiowe na poziomie 3:37 na 1500m, 13:08 na 5000m i 27:13 na dychę. Raz pobiegł wyścig na 10 mil, poza tym nic dłuższego niż 10.000m, typowy szybkościowiec.

Już z rozkładu rekordów życiowych widać, że Lopes wypadał lepiej na dłuższych dystansach, a Mamede na krótszych. Lopes był biegaczem tempowym, regularnie wygrywał biegi utrzymując przez większą część dystansu bardzo wysokie tempo lub atakując z długiego finiszu. Przykładowo, dla dystansu 10.000m oznacza to podkręcenie tempa na ostatnich 4-5 okrążeniach. Mamede dysponował sporą rezerwą prędkości, a biegi wygrywał przede wszystkim zabójczym finiszem na ostatnich 200-400 metrach. Diametralnie różni zawodnicy, odmienny trening i odmienne sposoby na wygrywanie zawodów.
 
4cf5507749053bedfadc22cdab54f66d545514f7
Lopes był typem atletycznym, o mocnej jak na długasa budowie.

Carlos Lopes trenował przede wszystkim w oparciu o metodę ciągłą. Realizował bardzo ciężki program treningowy, składający się przede wszystkim z szybkich wybiegań oraz biegów tempowych. Trenując pod okiem profesora Pereiry przez większą część roku biegał dwa razy dziennie, a czas jednej sesji treningowej rzadko przekraczał godzinę. Prędkość „swobodnych” wybiegań Lopesa zazwyczaj oscylowała w granicy 3'20''-3'10'/km, a prędkość biegów tempowych w granicy 3'05''-2'50''/km. W zależności od okresu treningowego Lopes biegał 4-5 biegów tempowych w tygodniu, dokładając do tego 1-2 sesje interwałowe na bieżni na prędkościach startowych. Zazwyczaj biegał sam, praktycznie żaden inny zawodnik nie był w stanie utrzymać się z nim podczas treningów – w ciągu godziny potrafił przebiec 18-19 kilometrów, wliczając w to 20' rozgrzewki (tempem 3'20'' :). Nie potrzebował dużej ilości startów kontrolnych czy przetarć przed docelowymi imprezami, a wysoką formę potrafił utrzymać przez kilka miesięcy.
 
3584202_7liu5
Mamede (z lewej) swoją delikatną budową przypomina raczej Kenijczyka, niż europejskiego biegacza.

Fernando Mamede nie znosił biegów tempowych, a jakość do jego treningu wnosił interwał. Echem w całym biegowym świecie odbiła się sesja 3x3km, podczas której każdy odcinek pobiegł poniżej 8 minut. Regularnie biegał krótkie i mocne odcinki, a biegi progowe zastępował albo krótkimi interwałami na krótkiej i aktywnej przerwie (np. 15-20x400 w tempie startowym na dychę p. 100m w truchcie), albo długimi interwałami na długiej i biernej przerwie (np. 4x2km w tempie startowym na dychę p. 5'). Wybiegania były stosunkowo krótkie i stosunkowo wolne – zazwyczaj 30-40' tempem w okolicy 4'/km. Całkowita objętość treningu była wyraźnie mniejsza niż u Lopesa. W dochodzeniu do szczytowej formy pomagały mu częste starty. Jak u każdego szybkościowca, forma i wyniki uzyskiwane na zawodach były mniej stabilne.

Zarówno zawodnicy typu wytrzymałościowego, jak i zawodnicy typu szybkościowego są w stanie uzyskiwać na większości dystansów wyniki uznawane w świecie amatorskiego sportu za bardzo dobre. Wymaga to jednak ułożenia odpowiedniego treningu, dopasowanego m.in. do predyspozycji zawodnika. W ostatnim wpisie przywoływałem Marcina Koniecznego i Macka Dowbora jako przykłady odpowiednio wytrzymałościowca i szybkościowca. Nawet pozornie zbliżone formaty treningowe realizują w odmienny sposób. W ostatnich tygodniach wybiegania u Marcina to okolice docelowego tempa startowego – czyli całkiem żwawe bieganie, „drugi zakres” to naprawdę mocny progowy trening, a przebieżki to po prostu okazja do szybszego zakręcenia nogami raz na jakiś czas. U Maćka wybiegania są naprawdę spokojne i łagodne, „drugi zakres” to raczej podprogowe mizianie niż solidny wpierdziel, za to przebieżki są wykonywane naprawdę szybko i dynamicznie, a  w moim przekonaniu stanowią istotny bodziec treningowy. Różne przepisy i różne składniki, nawet jeśli z boku wyglądają podobnie :)

 

Gdy Mamede ustanawiał Rekord Świata na 10.000 metrów w Sztokholmie w 1984, drugie miejsce w biegu zajął właśnie Lopes. Mamede urwał mu się na ostatnim kółku i przekroczył metę o cztery sekundy szybciej.

Treść wpisu dotycząca treningu Lopesa i Mamede oparta jest o artykuły i publikacje specjalistyczne, a przede wszystkim o relacje Antonio Cabrala na Let's Run :) Zainteresowanym tematem polecam prezentację Marcina Nagórka przedstawioną na grudniowej Konferencji Metodyczno-Szkoleniowej Polskiego Związku Triathlonu.