Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Rozumiem

Algarve Open Camp 2018 - zapisy ruszyły, a ilość miejsc jest ograniczona!

Grit dla małych i dużych

Triathlon nie jest najłatwiejszym kawałkiem chleba. Jak każdy sport wytrzymałościowy wymaga od zawodników wytrwałości psychicznej, zabójczej konsekwencji, systematyczności, cierpliwości, niesłabnącej determinacji, stałego zaangażowania oraz sprawnego radzenia sobie z przebywaniem poza strefą komfortu. W języku angielskim wszystkie te sformułowania można połączyć z pojęciem „grit”. Mnogość definicji nie ułatwia precyzyjnego określenia czym jest grit, ale nie o precyzję tu chodzi. Większość wyczynowych sportowców, zawodowych muzyków czy przedsiębiorców rozumie to pojęcie intuicyjnie, jako zespół cech związanych z niezłomnością i wytrwałością w dążeniu do celu. Most wanted, nie tylko w świecie sportu. Jak wiele innych cech, również grit można kształtować.

Profesor Angela Duckworth w swojej książce „Grit: The Power of Passion and Perseverance” wyróżnia cztery zjawiska niezbędne w procesie rozwijania determinacji i wytrwałości. Należą do nich autentyczna pasja, świadomy i celowy trening, poczucie sensu oraz nadzieja.

PASJA

Zalecenie, żeby podążać za pasją to sensowna rada, jednak przede wszystkim warto rozumieć jak pasję znaleźć, zaszczepić i rozwijać. Skoro dotarliście do mojego bloga to istnieje duża szansa, że jesteście solidnie wkręceni w triathlon. Jednak początkowa fascynacja nie wystarczy, aby świat sportów wytrzymałościowych stał się waszą autentyczną pasją. Jej wykształcenie wymaga lat pracy i zaangażowania, chociaż ze względu na odmienne mechanizmy motywacyjne u początkujących i zaawansowanych należy stosować różne podejścia w zależności od stażu oraz doświadczenia.

Na początku przygody z nowym zainteresowaniem istotną rolę odgrywa przede wszystkim przyjemność i dobra zabawa: przyjazna atmosfera, fajni ludzie, celebrowanie małych zwycięstw czy atrakcyjne formy zajęć. Jak pisze prof. Duckworth, nawet najlepsi eksperci zaczynają jako mało poważni początkujący. Nie należy tego niezobowiązującego etapu ani skracać, ani przyspieszać. Badania psychologów sportowych jednoznacznie pokazują, że prowadzi to problemów natury fizycznej i psychicznej – od większej podatności na kontuzje, po utratę motywacji i wypalenie. Raz utracone zainteresowanie naprawdę ciężko potem odzyskać.

Niezależnie od zgłębianego obszaru z czasem zaczyna wkradać się nuda i chęć skierowania swojego zaangażowania gdzie indziej. Jest to mechanizm naturalny, ale sabotujący pogłębianie pasji i przeszkadzający w realizacji założonych celów. Nieprzypadkowo jedną z mantr Joela Filliola, wybitnego trenera triathlonu, jest powiedzenie „variety is for weak minded, repetition is your friend”. Dla zawodników z dłuższym stażem najlepszą radą jakiej mogę udzielić jest skupienie się na niuansach i wcześniej marginalizowanych aspektach przygotowań. Triathlon jest wszechstronną i różnorodną dyscypliną sportu. Zawsze da się znaleźć nowy element, na którym można się skoncentrować. Wśród zawodników, którzy trenują ze mną od lat znajdziecie osoby które obecnie przestawiają się z kraula sześciouderzeniowego na dwutakt, ćwiczą z wolnymi ciężarami na siłowni czy pracują nad poprawą techniki pedałowania i obniżeniem kadencji. Dla każdego z nich jest to nowy aspekt przygotowań. Z czasem nie tylko stają się bardziej kompletnymi i lepszymi zawodnikami, ale też dostarczają sobie mentalnego paliwa do wytrwałej i systematycznej pracy – karmią pasję.

TRENING

W badaniach naukowych poziom determinacji i wytrwałości ściśle koreluje z czasem poświęconym na trening. Malcolm Gladwell w swoim bestsellerze „Outliers” ukuł koncepcję 10.000 godzin – zdaniem autora tyle czasu należy poświęcić na doskonalenie umiejętności, aby ją opanować na poziomie mistrzowskim. Teoria szybko zyskała na popularności, i chociaż gdy przyjrzeć jej się z bliska to zaczyna pękać w szwach, jej przesłanie jest jak najbardziej prawdziwe. Do osiągnięcia wysokiego poziomu nie wystarczą godziny, tygodnie czy miesiące pracy, potrzeba lat praktyki. Więcej – nie wystarczy odbębnić określonej ilości godzin, niezbędna jest również bardzo wysoka jakość treningów.

W psychologii funkcjonuje pojęcie „deliberate practice” - treningu przebiegającego poza strefą komfortu i wymagającego pełnej koncentracji. Na deliberate practice składają się każdorazowo:
- ściśle określony i wymagający cel,
- dawanie z siebie wszystkiego aby ten cel osiągnąć,
- pełna koncentracja i zaangażowanie w realizację zadania,
- stałe szukanie informacji zwrotnych,
- natychmiastowe, kolejne podejście poprzedzone analizą i refleksją.
Ponownie, badania naukowe potwierdzają ścisła korelację czasu poświęcanego na deliberate practice z determinacją i wytrwałością, a także osiąganymi wynikami. Dotyczy to zarówno medalistów olimpijskich, arcymistrzów szachowych, kierowców Formuły 1 czy znanych muzyków. I chociaż związek przyczynowo-skutkowy nie jest oczywisty to wnioski nasuwają się same. Deliberate practice jest jednocześnie najskuteczniejszą i najbardziej wymagającą formą przygotowań. Nawet najwybitniejsi przedstawiciele swoich dziedzin nie są w stanie znieść sesji trwających dłużej niż godzinę, a kiedy już nie muszą – na przykład po zakończeniu kariery sportowej – nie stosują tak wymagających bodźców. Zawodnicy wykazujący wysoki poziom gritu nie tylko spędzają więcej czasu na deliberate practice, ale również oceniają ją jako aktywność cięższą i – paradoksalnie – przyjemniejszą. Ciężko jednoznacznie powiedzieć, czy stoi za tym chęć do mierzenia się z wyzwaniami, czy jest to raczej efekt ogromnej ilości czasu poświęconego na deliberate practice i wyrobionemu dzięki temu specyficznego podejścia (learn to love the burn).

Systematyczne i przemyślane przygotowania, realizowane przez długi okres czasu – nie ma innej drogi na Igrzyska Olimpijskie czy Hawaje. Zmień trening w nawyk, przyzwyczaj się do przebywania się poza strefą komfortu, czerp satysfakcję z procesu. 

POCZUCIE SENSU

Poczucie sensu zawsze idzie w parze z gritem. Ciężko być niezłomnym i wytrwałym, jeśli napędza nas jedynie podążanie za stadem i nigdy nie zadaliśmy sobie pytania po co właściwie podejmujemy działanie. Determinacja oraz pasja wymagają wewnętrznego przekonania o słuszności postępowania lub korzyściach spójnych z indywidualnym systemem wartości. W przypadku uprawiania triathlonu może to być zamiłowanie do aktywności na świeżym powietrzu, pozytywny wpływ treningu na zdrowie, czy poprawa codziennego funkcjonowania na innych, a ważnych dla nas obszarach. Wraz z u pływem czasu rośnie znaczenie poczucia sensu związanego nie z podejmowaniem aktywności we własnym interesie, ale z działaniem na rzecz szerszego kręgu ludzi lub konkretnej idei.

Profesor Duckworth przytacza anegdotę o trzech murarzach. Każdy z nich zapytany czym się zajmuje udział innej odpowiedzi. Pierwszy – że układa cegły, drugi – że buduje kościół, trzeci – że tworzy Dom Boży. Pierwszy traktował swoje działanie jako pracę (życiowa konieczność), drugi jako karierę (środek do celu, element rozwoju), trzeci jako powołanie (jedna z ważniejszych rzeczy w życiu plus poczucie misji). Wiele badań naukowych ze świata sportu i biznesu sugeruje, że najskuteczniejsze, najwytrwalsze, ale również najszczęśliwsze są osoby, które widzą głęboki sens w podejmowanych działaniach i traktują je właśnie jako powołanie, misję. Wśród nich poczucie satysfakcji z pracy jest najwyższe, a absencja najniższa. Różnice między badanymi nie zależą od nazwy stanowiska czy obszaru działalności, ale od sposobu patrzenia na swoją pracę. Właśnie w znalezieniu odpowiedniej perspektywy, a nie w zmianie zajęcia trzeba upatrywać sposobu na poprawę satysfakcji i zaangażowania.

Na pewno pomoże w tym postawienie sobie pytania o sens naszego działania i uczciwe przepracowanie tematu. Prawdopodobnie jedno podejście nie wystarczy. Warto również zastanowić się kto nas inspiruje, kto jest dla nas wzorem i reprezentuje wartości spójne z naszymi przekonaniami.

NADZIEJA

Grit opiera się na specyficznym rodzaju nadziei, wywodzącym się z przekonania że sami jesteśmy w stanie zapracować na lepsze jutro. Nie ma to wiele wspólnego z liczeniem na łut szczęścia czy niespodziana odmianę kolei losu, łączy się za to z poczuciem odpowiedzialności oraz determinacją, by podnosić się po bolesnych lekcjach.

Każdy nas ma swoją prywatną teorię opisującą działanie świata i znacznie wpływającą na naszą mentalność i nastawienie. Istotnym elementem naszych prywatnych teorii jest poczucie umiejscowienia kontroli i wynikający z niego sposób interpretowania dotykających nas zdarzeń. Wysoki poziom gritu łączy się z dojrzałym optymizmem oraz przekonaniem, że to od własnych decyzji i wysiłków zależy co przydarza się nam w życiu.

Profesor Duckworth ma trzy sugestie dotyczące pracy nad nastawieniem i mentalnością. Po pierwsze, należy przygotować się teoretycznie i zapoznać z badaniami naukowymi dotyczącymi uczenia się, talentu czy inteligencji. Zdecydowana większość nich podkreśla fundamentalną rolę ciężkiej pracy w zdobywaniu nowych umiejętności czy wspinaniu się po szczeblach kariery. Waga wrodzonych predyspozycji i zdolności w społecznym i kulturowym odbiorze okazuje się mocno przeszacowana. Do podobnych wniosków można dotrzeć analizując opowieści ludzi sukcesu. Nie brakuje w nich nigdy ciężkiej pracy, nieustępliwości, podnoszenia się po porażkach. Po drugie, należy ćwiczyć optymistyczną autonarrację, aby nastawienie przynajmniej nie przeszkadzało nam w osiąganiu celów oraz nie uwrażliwiało nas na trudności po drodze. Jak większość umiejętności, również „self-talk” można odpowiednio ukształtować i wytrenować. Po trzecie, warto prosić innych o pomoc i tworzyć wokół siebie środowisko dające oparcie w trudnych chwilach.

Podsumowując, grit należy do cech które można wzmacniać zarówno poprzez indywidualną pracą nad sobą, jak również przez tworzenie odpowiedniego środowiska do rozwoju. Flagowym przykładem „grit culture”, łączącym obydwa elementy, może być drużyna futbolu amerykańskiego Seattle Seahawks. Pete Carol, trener główny, odezwał się do Angeli Duckworth po obejrzeniu jednego z jej wystąpień dotyczących gritu on-line. Wyznawali podobną filozofię i od razu nawiązali współpracę. Profesor Duckworth nie tylko prowadziła badania związane z drużyną z Seattle, ale również szkoliła zawodników i kadrę trenerską w zakresie kultywowania niezłomności, wytrwałości i determinacji. W 2014 roku Seahawks odnieśli historyczny sukces zgarniając najwyższe futbolowe trofeum w finale Superbowl. Również w kolejnym sezonie szli przez rozgrywki jak burza, a po wygranych finałach dywizji i konferencji również zakwalifikowali się do finału Super Bowl, tym razem na najwyższym szczeblu ulegając New England Patriots. Piękna historia sukcesu, prawda? Warto jednak wspomnieć, że od 2013 roku Seattle Seahawks nieustannie zmagają się z oskarżeniami o instytucjonalne stosowanie dopingu, zaliczając rekordową liczbę zawieszeń zawodników za naruszenie przepisów antydopingowych w kilku ostatnich latach. Kolejnym kamyczkiem w ogródku Seahawks są kary za przekraczanie ligowych przepisów bezpieczeństwa na treningach - kojarzycie film „Wstrząs” z Willem Smithem?

Nie od dziś wiadomo, że lek od trucizny różni się tylko dawką :)
 
townhall_cck_05_19_2016_0932
Trener Seattle Seahawks Pete Carroll i profesor Angela Duckworth